Niezbyt Piękna i Bestia z depresją – A Curse So Dark And Lonely by Brigit Kemmerer [recenzja]

A Curse So Dark And Lonely poleciła mi przyjaciółka (Dzięki wielkie, Bimkie Guy!). Zachwalała ją codziennie z taką pasją, że nie mogłam nie sprawdzić co spowodowało te codziennie wystrzały euforii. Z opisu powieść bardzo przypominała mi Dwór Cierni i Róż, który uwielbiam, ale bałam się sztampy i przepisania po raz setny tej samej historii w bardzo podobny sposób.

Cóż, niepotrzebnie.

W dużym skrócie

Harper, główna bohaterka, trafia do alternatywnego świata, gdy próbuje uratować nieznajomą dziewczynę przed porywaczem. kiedy dowiaduje się,  że nie ma dla niej szybkiej drogi powrotnej jest przerażona. Jej ciężko chora matka może w każdej chwili umrzeć, a przez to, że dziewczyna zeszła z posterunku kiedy jej brat załatwiał szemrane interesy sprawia, że nie wie nawet czy wrócił bezpiecznie do domu. Dziewczyna stara się wejść w rutynę nowego życia szukając sposobu na powrót. Zamek Ironrose, do którego została porwana i książę Rhen, który w nim mieszka okazują się przeklęci przez złą czarodziejkę. Klątwa sprawia, że wokół zamku panuje wiecznie odnawiająca się jesień, w czasie której pojawia się bestia siejąca postrach wśród mieszkańców Emberfall. Żeby przełamać klątwę książę i dowódca gwardii, który został jego ostatnim towarzyszem niedoli, porywają młode dziewczyny w nadziei, że któraś w końcu pokocha następcę tronu i uratuje królestwo.

Magia nieideału

Nikt nie lubi bohaterów idealnych, którzy zawsze wiedzą co robić i są we wszystkim najlepsi. Bycie idealnym nie grozi jednak ani Harper, ani Rhenowi, o innych postaciach nie wspominając. Dziewczyna pochodzi z biednej rodziny, daleko jej do urody modelki Vogue’a, ma na głowie tuzin problemów i porażenie mózgowe przez które cierpi na niedowład jednej nogi. To sprawia, że czytelnikowi dużo łatwiej się do niej przekonać, nawet porównać – wczuć w jej położenie. Nie jest kolejną heroiną, która zrobi wszystko jeśli tylko ktoś jej powie jak. Ma swoje ograniczenia, jak my wszyscy. Książę z kolei nie jest popychającym bieg wydarzeń do przodu królem życia, który zrobi wszystko by osiągnąć swój cel. Jest taki, jaki byłby każdy z nas po kilkuset nieudanych próbach – zdemotywowany, wyczerpany, zrezygnowany. Te cechy sprawiają, że fantastyczna historia dziejąca się w alternatywnym świecie staje się dla nas jednocześnie niecodzienna i jakby znajoma.

W prostocie siła

Baśń o Pięknej i Bestii zna każdy i nie muszę tutaj wiele dodawać. Książka nie odbiega mocno od oryginału jeśli chodzi o konspekt. Historia jest dość prosta i przyjemna, w większości płynie jednotorowo, a komplikuje się dopiero pod koniec dając nadzieję na epicką kontynuację. Jako wielka fanka Dworu Cierni i Róż przyznam, że przyjemnie czytało się coś dużo prostszego i nieco logiczniej ułożonego od powieści Maas. Zupełny brak tutaj peanów pełnych zachwytu nad nowo poznanym przez Harper światem, brak też napadów depresji i bezradności w obliczu jego okrucieństwa. Autorka zdecydowanie postawiła na akcję i budowanie napięcia niż na próby oczarowania czytelnika zbudowanym światem.

Jak dla mnie był to strzał w 10.

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen − one =

2 komentarze “Niezbyt Piękna i Bestia z depresją – A Curse So Dark And Lonely by Brigit Kemmerer [recenzja]”