Algorytm, który wstrząśnie światem. O czym jest jeden z najpopularniejszych dokumentów Netflixa?

„Dylemat społeczny” Netflixa
[recenzja]

Zastanawiałeś się kiedyś ile wiedzą o Tobie najbliżsi? Jak dobrze zna Cię Twoja mama, dziadek, brat, kolega z pracy, najlepszy przyjaciel z którym kumplujesz się jeszcze od czasów, kiedy oboje wyjadaliście piach z piaskownicy? Ile oni wszyscy razem zebrali o Tobie informacji przez lata?

Niedostatecznie dużo, żeby choć trochę zbliżyć się do tego, co wiedzą o Tobie algorytmy mediów społecznościowych.

Nasze społeczeństwo nigdy nie było w tak nagłym i nieustająco rozpędzającym się cyklu rozwoju jak teraz. Osiągamy rzeczy wielkie, nawet te które jeszcze nie dawno uznawaliśmy za niemożliwe. Mamy łazik na Marsie, plany kolonizacji innej planety, komputery kwantowe, szczepionki na choroby które niszczyły cywilizacje, a maszyny które budujemy potrafią przenosić dziesiątki ton tysiące metrów nad ziemią.

Jesteśmy wspaniali.

Brzmi dumnie, prawda?

Tak łatwo w to uwierzyliśmy, że w wyścigu do ciągłego rozwoju zapomnieliśmy, że jesteśmy tylko ludźmi. Stworzyliśmy Internet, strony www, e-maile, a niedawno stworzyliśmy najpotężniejsze narzędzie na świecie, którego idea nas opromieniła… wypalając przy okazji gałki oczne.

Dylemat społeczny – o czym jest najlepszy dokument Netflixa?

To film dokumentalny Netflixa połączony z zakrojonym na wielką skalę projektem, który ma na celu uregulowanie prawne działań portali społecznościowych, zapobieganie uzależnieniu i ich negatywnemu wpływowi na użytkownika.

Dylemat Społeczny to film w którym my, użytkownicy portali, dowiadujemy się jak działają operujące nimi algorytmy, w jaki sposób i w jakim celu zbierają nasze dane i co z nimi robią. Każdy z nas ma zbudowany bardzo szczegółowy profil swojej osoby na podstawie którego dobierane są treści jakie otrzyma w swoim codziennym feedzie. Nie dostanie więc prawdy, ale prawdę dostosowaną do swoich poglądów. Nie będę tłumaczyć Wam jak to działa, bo na ten temat można rozwodzić się godzinami, a na pewno nie zrobię tego nawet w połowie tak dobrze, jak twórcy filmu. Jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego świat jest coraz bardziej podzielony i jakie mechanizmy za tym stoją obejrzyjcie film. To będzie prawdopodobnie jedna z lepiej wykorzystanych godzin w Waszym życiu.

W filmie zawarte są fragmenty wywiadów i rozmowy z twórcami algorytmów i funkcji, takich jak proponowane filmy na YouTube czy przycisku „Lubię to!” na Facebooku, którzy z własnej perspektywy opowiadają jak wygląda ich działanie od środka i jak się przed nim uchronić.

Trafi do każdego, niezależnie od wieku

Ciekawą ilustracją problemu są sceny z życia rodziny w której dorasta troje młodych ludzi, z których każde jest na innym etapie przywiązania do korzystania z mediów społecznościowych. To niezwykle ciekawa forma dokumentu, w której nawet młodsi widzowie nie zagubią się w temacie, dzięki naocznym prezentacjom opisywanych mechanizmów.

Duża część filmu poświęcona jest destrukcyjnemu wpływowi obecnej formy social media na spójność społeczeństwa. Według autorów Dylematu społecznego media społecznościowe przyczyniają się do radykalizacji poglądów i utrudniają dialog społeczny prowadząc nie raz do eskalacji konfliktów.

Twórcy nie zapominają jednak o tym, ile dobrego wniosły te wynalazki do naszej codzienności, jak bardzo pomocne się stały i ułatwiły nam kontakty z bliskimi, pracę czy rozwijanie zainteresowań. Jak sami podkreślają, nie chcą usunięcia mediów (poza jedną z wypowiadających się specjalistów), ale ich uregulowania i opodatkowania, dzięki którym stałyby się bezpieczniejsze w użyciu dla młodych użytkowników i pomogły nam chronić swoją prywatność.


To naprawdę szalenie ciekawy film, który zachowuje zdrową dozę obiektywizmu wobec przedstawianego problemu stawiając pytania i wysuwając tezy, ale nie narzuca widzowi jednoznacznych odpowiedzi. Tych trzeba poszukać samemu.

Więcej o projekcie dowiecie się tutaj.

Rating: 8 out of 10.
[frontpage_news widget=”2755″]

Te wpisy mogą Cię zainteresować…
Wakacje w mieście? Nie ma dramy

Wakacje w mieście? Nie ma dramy

Jeżeli pandemia nauczyła mnie czegoś poza racjonalnym dzieleniem makaronu i otwieraniem wina bez korkociągu to szukania sobie zajęcia. Jeśli więc z jakichś powodów musicie spędzić najbliższe lato w mieście mam dla Was kilka pomysłów.

czytaj dalej

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwa + 8 =

Dołącz do newslettera