You, czyli Ty. Hopnotyzująco uwodzicielski serial od Netflixa [recenzja]

Czy te oczy mogą kłamać?
Źródło: capitalfm.co.ke

Skończyłam serial i od razu chciałam obwieścić to światu. Nie jest to jeden z tych seriali, które wciągają, przeżuwają, a na koniec wypluwają mokrą, obślizgłą i bezkształtną masę która kiedyś była widzem. To bardzo stonowana i jednocześnie szalenie niepokojąca historia.

W „You” z jednej strony mamy odrażającego psychopatę, który lubi podglądać i czasem zrobi sobie dobrze do zdjęcia swojej wybranki, a z drugiej skrytego, wrażliwego i do bólu romantycznego przeciętnego mężczyznę. I teraz uwaga, bo w promocji dostajemy dwa różne oblicza w jednym facecie.

Przed Państwem, Joe Goldberg – przykładny obywatel, uczynny sąsiad…

i psychopata.

Joe na co dzień prowadzi księgarnię, zatrudnia pomocnika i często pożycza książki dzieciakowi sąsiadów, rozbudzając w nim miłość do czytania. Jest raczej przeciętnej urody, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Gdybym spotkała go na ulicy, ledwie zarejestrowałbym jego obecność. Typowy Pan Przeciętny. Jego historię poznajemy w chwili, w której jego życie nabiera barw. Gdy poznaje Beck.

Beck to nieświadoma wybranka serca Joe’go. Jej postać to świetny portret problemów nowoczesnego życia. Zagubiona młoda kobieta, która nie potrafi nadążyć za życiem jakiego pragnie. Otoczona przez sztucznie podtrzymywane relacje i nieszczerych przyjaciół, nie może uporać się ze swoją przeszłością ani teraźniejszością. O przyszłości nie myśli za wiele. Żyje na pokaz, wciąż wrzucając nowe posty w social mediach, maskując dzięki temu swoje prawdziwe emocje.


Wrażenie zrobił na mnie sposób w jaki twórcy postanowili pokazać stalkera. Nie jako zaszytego w piwnicy przed komputerem psychola, ale z pozoru zdrowego członka społeczeństwa. Jego opanowanie, szacunek do książek i troska o ludzi których kocha sprawiły, że trudno było mi uwierzyć że coś z nim jest nie tak i przyłapywałam się na usprawiedliwianiu jego zachowań.

Gdybym miała podsumować serial jednym słowem powiedziałabym – kontrast. Cudowna sielanka dwojga zakochanych ludzi przeplata się z niepokojącymi obrazami „zaplecza” całej sytuacji. Cieszyłam się, kiedy Beck i Joe byli szczęśliwi jednocześnie zastanawiając czy wszystko ze mną w porządku jeśli znając cenę cieszę się z rozkwitu ich znajomości. Ten serial wzbudził we mnie całą paletę emocji, od troskliwego wzruszenia po zniesmaczone oburzenie i sprawił że zaczęłam poważnie zastanawiać się nad własnym bezpieczeństwem. Bezpieczeństwem każdego z nas.

Znalazłem Cię. Wszystkie konta publiczne. Chcesz by cię widziano, słyszano, znano. Chcesz to masz. […] Pochłania cię życie, o którym za pięć lat zapomnisz. wiem to, bo bez przerwy wrzucasz o tym posty. […] Ale twoje życie w sieci to ściema. To tylko… taki kolaż. Wklejasz fragmenty, Beck. Tę poukładaną, kochaną, słodką, gibką osóbkę. Nie mówiąc o mnie znajomym w sieci dowiodłaś, że coś nas łączy.


Kolejny kontrast to wzniosła otoczka z literatury w obliczu upadku moralnego. Joe jak typowy bohater tragiczny pogrąża się coraz głębiej w konsekwencjach swoich działań i zaczyna tracić kontrolę.


Podobało mi się wiele rzeczy, od gry aktorskiej Penna Badgley’a, przez soundtrack i światło, które robi niesamowity klimat, po rozmyte kadry w momentach gdy Joe sam traci przejrzyste spojrzenie na świat. Nie do końca podobało mi się to, w jaki sposób spłaszczone zostały postaci drugoplanowe, zapewne by zrobić miejsce dla głównego wątku. Cała historia nabierała barw i powoli składała się w całość, ale przez brak choćby pojedynczych wtrąceń na ich temat całość wydała mi się nie do końca wiarygodna. Bohaterowie drugoplanowi w tej historii to takie potykacze, które mają widzowi przekazać niezbędne minimum potrzebnej wiedzy.

Muszę przyznać, że skończyłam oglądać pierwszy sezon w dwa wieczory i wstrząsnął mną porządnie, zaczęłam zastanawiać się nad różnymi kwestiami moralności i etyki. Nad samą naturą stalkingu. Jaki jest pierwszy sezon „You”? Dobry, momentami przerażający i stale niepokojący, a co najważniejsze – potrzebny. Mam nadzieję, że będzie to taki „wake up call”, który pokaże dlaczego warto dbać o swoją prywatność, nawet jeśli z pozoru czujemy się bezpieczni.


Daję 7/10 za pierwszy sezon, ale dorzucam punkt za nietypowy i potrzebny temat. Ostatecznie zdobywa mocne 8/10.

Książki - sprawdź opinie
Podziel się:

Joanna

Do góry