Mroczny, niepokojący, zabójczy – Jej Stalker – Lily White

Photo by Rendiansyah on Unsplash

Nie czytam romansów często, a zaczęłam od pornotyka jakim jest 365 dni (co o nim sądzę, znajdziecie TUTAJ, a wywiad z psychologiem o popularności erotyków TU). Powiedzmy, że nie był to najlepszy start z tym gatunkiem i dlatego postanowiłam dać mu kolejne szanse. Jak to mówią — do trzech razy sztuka. Przeczytałam 365 dni, Ten dzień i… trafiłam na Jej Stalkera Lily White i stwierdziłam, że erotyki nie muszą być złe, paskudne i płaskie jak krajobraz Serengeti.

Zacznę od tego, że Jej Stalker to nie jest typowy romans, w którym słodka idiotka zakochuje się w bogatym facecie u władzy. Tutaj historię poznajemy z obu stron, Ariego i Adeline. Ari to płatny zabójca, który ma obsesję na punkcie dużo młodszej od niego Adeline, którą obserwuje z ukrycia od lat. Jego obsesja to mieszkająca samotnie nastolatka, która kilka lat wcześniej została sierotą. Pech chciał, że dzień, w którym wpadła Ariemu w oko (choć to chyba mocne niedopowiedzenie) był dniem, w którym zamordował jej ojca. Od tego dnia przez lata podąża za nią wszędzie, dbając o jej bezpieczeństwo i starając się poznać jej wszystkie myśli i sekrety.

To zupełnie nieszablonowa opowieść, przynajmniej w porównaniu z romansami, które dotychczas czytałam. Adeline jest opuszczoną i artystyczną duszą, która cierpi i przelewa swoje cierpienie w autodestrukcyjne zachowania i sztukę. Bezwzględny Ari swoje cierpienie przelewa w opiekuńczość i uczucia, których na co dzień w sobie nie miewa, albo raczej ukrywa. W całej opowieści jest bardzo dużo cierpienia i błądzenia, poszukiwania sposobów, by to cierpienie w jakiś sposób ukoić. Adeline stara się odnaleźć swoje miejsce w życiu, a Ari zrobić wszystko by jej to ułatwić, dopóki nie dociera do niego, że nie może być już dłużej tylko cieniem. To całe cierpienie bohaterów bywa momentami mocno przytłaczające, ale kiedy pozwolimy sobie wejść w klimat to historia zaczyna pożerać nas równie intensywnie jak my ją.

okładka Jej Stalkera Lily White, fot. wydawnictwoniezwykle.pl

Relacje Ariego są nie tyle romantyczne czy ekscytujące, ile niepokojące. Wywołują chorą ciekawość, żeby zrozumieć co dzieje się w jego głowie i co takiego dostrzega w Adeline. Dlaczego jego myśli wciąż krążą wokół dziewczyny, z którą nie zamienił ani słowa i dlaczego obsesja owładnęła go, gdy zobaczył jej twarz nad ciałem ojca? Czy poczucie winy może być tak silne, by przerodzić się w pragnienie? Lily White stawia przed czytelnikiem mnóstwo pytań, na które nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Stworzyła ciekawych, skomplikowanych bohaterów, którzy są zarazem spleceni nierozerwalną nicią wspólnej historii jak i przedzieleni przepaścią nie do pokonania. Nie tylko Ari ma swoją mroczną stronę, bo Adeline też wydaje się mieć wiele sekretów, których sama nie potrafi pojąć. Ich losy w końcu krzyżują się i konfrontują ich ze sobą, a ich relacja na pewno nie należy do zdrowych czy właściwych. Mimo wszystko jest w niej coś fascynującego i nieuchwytnego.

Stojący z boku obserwator przygląda się niemal każdej chwili życia dziewczyny, przez lata obserwuje, jak ta wyrasta na dojrzałą kobietę, realizuje się jako artystka, zawiera kolejne znajomości czy wychodzi za mąż. Widzimy ją oczami Ariego, jako idealną, a jednocześnie niewolną od wad kobietę, którą tylko on jest w stanie zrozumieć. Z perspektywy Adeline widzimy, jak mocno czuje się stłamszona i zagubiona wewnątrz swoich myśli. Kiedy wplątuje się w niebezpieczną sytuację, jej życiu zagraża prawdziwe niebezpieczeństwo i ma szczęście, że ma za plecami swojego mrocznego anioła stróża.

Ta książka mocno mnie urzekła i myślę, że będę co niej wracać, bo to wyjątkowa opowieść, w której pełno jest dramatu i pożądania, podanego w zupełnie nowej dla mnie formie. Jeżeli kręcą Was mroczne, niesłodkie klimaty i dramatyczne miłości to z pewnością spodoba Wam się Jej Stalker. Całkowicie trafił w moje gusta, dlatego tej książce z czystym sumieniem mogę dać 9/10.

Rating: 9 out of 10.

Asia

Cześć, tu Asia! Autorka bloga, nałogowa serialoholiczka i kolekcjonerka książek. Na wszystko brakuje mi czasu, ale kiedy tylko mam okazję to nadrabiam. Piszę dla tych, którzy żyją w ciągłym biegu. Masz zaległości? Nadrobimy je razem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 + 15 =

Powrót do góry