Życie w odcieniach betonu, czyli „Żelbeton”, Angeliki Szelągowskiej-Mironiuk – Recenzja

 
Tym razem odważyłam się wyjść daleko poza swoją strefę komfortu i sięgnąć po książkę, która nie jest ani zabawna, ani radosna. Nie jest nawet lekka. Jest za to do bólu… prawdziwa. „Żelbeton”, bo to o nim mowa, jest drugą książką autorstwa Angeliki Szelągowskiej-Mironiuk (wcześniej ukazała się jej książka z opowiadaniami dla dzieci pt. „Przywidziadła. Opowieści niepokornej gawędziarki”). Jest to jednak pierwsza książka autorki skierowana dla dojrzałych czytelników, i – to muszę przyznać – książka cholernie dobra.


„Ze wszystkich kar nałożonych przez Boga na ludzkość wolna wola zdawała mu się tą najcięższą.”

 

 
Głównym bohaterem powieści jest Krzysztof. Człowiek, który od najmłodszych lat wychowywany był po „staropolsku” (dla niewtajemniczonych, jest to inna nazwa systemu „guma-wąskie drzwi”). Zarówno wymagający niemożliwego i niepanujący nad emocjami ojciec, jak i będąca ofiarą domowej przemocy i zaściankowego myślenia matka zbudowali fundamenty, na których przez lata wznosiły się niestabilne elementy osobowości Krzysztofa. „Żelbeton” to opowieść o tym jak silnie związany i przesiąknięty wzorcami zachowań staje się człowiek, gdy zmuszony jest żyć w dysfunkcyjnym środowisku. Tylko, czym naprawdę jest dysfunkcyjne środowisko? Kto z nas funkcjonuje poprawnie? W jaki sposób można zmierzyć „normę”? Między innymi takie pytania nasuwały mi się podczas lektury. Historię głównego bohatera poznajemy w kolejności chronologicznej, od najmłodszych lat dziecięcych, przez okres dojrzewania, aż do czasu życia dorosłego. Główny wątek szarego i pełnego negatywnych emocji życia Krzysztofa przeplatany jest wyrazistymi scenami z życia klasy średniej. Tego rodzaju „wstawki” w ironiczny sposób obnażają przed czytelnikiem prawdę na temat kreowanego sztucznie  przez mass media wizerunku „lepszego życia”.
 

„Krzysztof milczał, patrząc w nicość. A może w nieskończoność? A czy te dwie rzeczy nie są tym samym?”

 
Zarówno wyjęte wprost z kolorowych czasopism i programów telewizyjnych sceny z życia wyższych klas jak i codzienność zimnych, szarych blokowisk ukazane zostały w sposób mocno przejaskrawiony. Dzięki temu, czytając mamy wrażenie jakby obie rzeczywistości oddzielały całe lata świetlne. Zupełnie, jakby nie był to jeden świat, ale dwa zupełnie różne uniwersa, w których żyją ludzie jedynie z pozoru od siebie różni. Myślę, że „Żelbeton” to książką, która dla każdego znaczyć może coś innego. Na pewno skłania do refleksji i postawienia sobie wielu pytań, zarówno egzystencjalnych jak i tych prozaicznie prostych. Co w moim życiu sprawiło, że jestem taki? Dlaczego tylu rzeczy na co dzień nie dostrzegam? Czy na pewno chciałbym je widzieć?
 
Choć przeczytałam go bardzo szybko, to „Żelbeton” dość mocno odcisnął się zarówno w moich myślach jak i duszy. Wciąż nachodzą mnie nowe pytania i przemyślenia, które rozbudziła lektura. Obawiałam się wielu negatywnych emocji, które mogłyby mi towarzyszyć, ale nic takiego nie nadeszło. Nie mogę powiedzieć, że czyta się ją łatwo i przyjemnie, ale zdecydowanie jest to książka po którą warto sięgnąć. 🙂 
 

Fabuła: 6/10
Świat przedstawiony: 7/10
Bohaterowie: 7/10
Narracja: 8/10
Projekt graficzny: 10/10
Ogólne wrażenia: 8/10

 

Średnia ocena: 7,5/10

Tytuł: Żelbeton
Autor: Angelika Szelągowska-Mironiuk
Gatunek: Obyczajowa
Ilość stron: 144
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2017
 
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Autorce. 
Podziel się: