Spowiedź książkoholika – co dały mi książki? +KONKURS

Dlaczego czytam?

Kiedyś na takie pytanie odpowiedziałabym „bo lubię”. Teraz bez wahania odpowiadam nieco inaczej – „BO MOGĘ”.

Czytanie nie zawsze jest przyjemne i nie zawsze je lubię. Tak, powiedziałam to – nie zawsze lubię czytać. Czasem czytanie jest przerażające, czasami obrzydliwe – wręcz niemożliwe. Szczególnie czytanie książki, którą zamierzyłam sobie zrecenzować – wypada wtedy dobrnąć do końca, nawet jeśli żołądek wywraca się na piątą stronę, a oczy zaczynają łzawić. Nie każda książka jest lekka i przyjemna, są momenty, w których zdarza mi się jakąś odłożyć i wrócić do niej po dwóch latach, kiedy zapomnę o złym pierwszym wrażeniu. Nie jestem czytelniczym ideałem ani maszynką do skanowania książek, nie biorę udziału w challenge’ach typu „52 książki w roku”. Jeśli przeczytam mniej – trudno, jeśli więcej – też trudno. Nie zapisuję książek, które przeczytałam, chociaż staram się to robić to i tak mi to nie wychodzi…

…ale czytam.

Nie czytam tylko dlatego, że lubię. Czytam dlatego, że mogę. Chcę czytać, ponieważ książki dały mi to, czego najbardziej potrzebowałam w chwilach, gdy tego nie miałam.

Co dały mi książki?

1. Książki nie raz mnie ratowały

Książki dały mi schronienie, kiedy potrzebowałam ucieczki od świata, chwili odpoczynku od codziennych problemów. Dzięki nim dużo łatwiej przetrwałam najtrudniejsze chwile, bo miałam dokąd uciec, choć na kilka godzin. Pozwoliły mi spojrzeć na swoje życie z dystansu, przemyśleć je na spokojnie i przefiltrować przez pryzmat myśli bohaterów.

2. Pozwoliły mi zachować wyobraźnię

Każdy z nas rodzi się z nieskończoną i nieskrępowaną wyobraźnią, którą później przez lata zamykamy w klatkach schematów i pętamy więzami czegoś, co nazywamy zdrowym rozsądkiem i życiowym podejściem. Myślę, że gdybym nie czytała tylu książek, moja wyobraźnia nie byłaby tak bujna do dziś. Chociaż nie mogę powiedzieć, że jest tak samo szalona jak kiedyś, to pociesza mnie fakt, że dalej jest ze mną.

3. Zabrały mnie dalej, niż mogłam marzyć

Nigdy nie podróżowałam daleko. Czasem brakowało środków, czasem śmiałości by spakować plecak  i ruszyć w nieznane. Dzięki książkom mam wrażenie, że zwiedziłam więcej niesamowitych miejsc, niż śmiałabym kiedykolwiek pomyśleć. Oczywiście, zamierzam w końcu odkryć w sobie zapalonego podróżnika i wyruszyć w nieznane… ale muszę przyznać, że do tego czasu książki były godnym substytutem podróży. W końcu, gdybym nie czytała Dworów, nigdy nie zwiedziłabym Velaris – miasta gwiazd!

4. Nie ma czwartego punktu. Mogłabym wymyślać na siłę różne powody, dla których warto czytać i podawać je za własne. Potem ktoś zrobiłby podobnego posta dodając 10 więcej, potem ktoś następny dodałby piętnaście i miałoby to tyle samo sensu co przechwalanie się, kto mógłby złapać większą rybę. Te trzy powody są prawdziwe i szczere i tym chciałam się z Wami podzielić.

Książki to czasem jedyni przyjaciele jakich mamy w trudnych chwilach. No, oprócz piesełów. Chciałabym podarować komuś jednego takiego przyjaciela, więc postanowiłam zorganizować konkurs i niezobowiązujący challenge w jednym.  Do 7 września (EDIT: przedłużam czas do 20 września) macie szansę wygrać egzemplarz „Jak upolować pisarza?” Sally Franson od wydawnictwa Znak.

Co trzeba zrobić? To bardzo proste!

Napisz co dały Ci książki i zrób krótką listę 5 książek, które chciałbyś przeczytać do końca tego roku. Odpowiedź możecie napisać w komentarzach pod postem tutaj, pod postem konkursowym na facebooku lub zrobić zakręcone książkowe foto i odpowiedzieć na instagramie. KONIECZNIE oznacz swoją odpowiedź hasztagiem #nadrabiamchallenge !

Żeby było sprawiedliwie, ja też zadeklaruję 5 książek, które postaram się nadrobić do końca roku.

  1. Unf*ck yourself. Napraw się!
  2. Droga Królów, B. Sandersona
  3. Children of Blood and Bone, Tomi Adeyemi
  4. Kolekcja nietypowych zdarzeń, T. Hanks
  5. Wyścig Śmierci, M. Stiefvater
    #nadrabiamchallenge


Besos!

Podziel się: