Na drugą nóżkę #1. Dwór Cierni i Róż – S. J. Maas!,

Dziś będzie krótko i zwięźle (przynajmniej będę się starać). Dlaczego „na drugą nóżkę”? Bo zazwyczaj nie czytam przeczytanych książek po raz drugi, zdarzyło mi się to wcześniej tylko raz, kiedy kilkukrotnie sięgałam po „Wichrowe Wzgórza”. Teraz, dla równowagi, przeczytałam Dwór po raz drugi, po części chcąc go sobie przypomnieć, a po części zyskać więcej dystansu, gdyż za pierwszym razem zwyczajnie się nim „zachłysnęłam”. 
 
„Dwór Cierni i Róż” to pierwszy tom serii o tym samym tytule. Jest to historia dziewiętnastoletniej Feyry, która po upadku finansowym rodziny i zamieszkaniu w rozpadającej się chacie, przez przysięgę złożoną umierającej matce zmuszona jest polować i opiekować się swoimi bliskimi by uchronić ich od śmierci głodowej. Podczas jednego z polowań zabija ogromnego wilka, który jak się okazuje, pochodzi z magicznej krainy rządzonej przez okrutną rasę zwaną Fae. Po złamaniu zapisu Traktatu między ludźmi, a czarodziejskimi istotami, musi ofiarować resztę swoich dni Prythianowi (magicznej krainie), by w ten sposób spłacić dług życia. Inspiracją do powstania powieści była opowieść o Pięknej i Bestii. 

 

„Złożyłam obietnicę i dotrzymywałam jej już tak długo, że bez niej byłam nikim.”



To co urzekło mnie od pierwszej chwili to ciekawie prowadzona pierwszoosobowa narracja. Niewiele spotkałam dobrych książek, w których historię opowiada główna, nastoletnia bohaterka. Feyra opowiada o swoim życiu w bardzo subiektywny sposób, wtrącając co jakiś czas dygresje kreślące czytelnikowi zarys otaczającego ją świata. Realizmu dodają również fragmenty będące ciągiem następujących po sobie myśli – czasem bohaterkę coś rozproszy, czasem zwyczajnie się zamyśli – nie śledzi uważnie każdego opadającego na podłogę pyłku i każdego poruszenia liści na drzewach co uważam za ogromny plus. O tym, że bohater to nie osiedlowy monitoring wielu autorów zwyczajnie zapomina. Świat Dworu, w którym obok siebie żyją zarówno ludzie jak i piękne, nieśmiertelne istoty różni się od tego, co autorka przedstawiła w Szklanym Tronie. Tutaj kreacja otoczenia (jak i samej historii) jest dużo bardziej baśniowa, urozmaicona fantastycznymi, silnymi elementami magii. Nie znaczy to jednak, że powieść pozbawiona jest wad. Akcja momentami bywa zbyt oczywista, a Feyra, ze swoim charakterem, naprawdę potrafi zaleźć czytelnikowi za skórę. Pozostali bohaterowie są bardzo charakterystyczni i nie sposób zgubić ich w tłumie innych postaci. 

 

 

„Wskazał brodą nóż.
– Jest twój. Tylko proszę, nie wbij mi go w plecy.”

 

To czego brakowało mi w Dworze to przede wszystkim czysta akcja, na którą liczyć możemy dopiero pod koniec lektury. Wcześniej napięcie narasta niespiesznie, a autorka daje nam czas na zapoznanie się z dość skomplikowanym światem kosztem tempa akcji. Wątek romantyczny w powieści, choć wydaje się być najważniejszym, zbudowany został, w moim przekonaniu, zbyt sztampowo. Choć bardzo chciałam dostrzec w Tamlinie tego najwspanialszego ze wspaniałych, to postać księcia fae jest dla mnie zbyt mdła i pozbawiona jasnego wyrazu. Wielka miłość, tajemnicza klątwa i niespiesznie prowadzona akcja przez lwią część historii stworzyły mieszankę, która z początku zawróciła mi w głowie. Muszę przyznać, że po drugim podejściu mój entuzjazm osłabł, przez co nie patrzę już na twórczość Sary J. Maas z tak maniakalnym oddaniem jak zdarzało mi się to wcześniej. Nadal jednak uważam, że Dwór Cierni i Róż jest zdecydowanie jedną z lepszych książek jakie czytałam, ze względu na połączenie baśniowego charakteru historii z pełnym bezwzględności i przemocy, dwulicowym światem fae.

Fabuła: 7/10
Świat przedstawiony: 9/10
Bohaterowie: 8/10
Narracja: 8/10
Projekt graficzny: 8/10
Ogólne wrażenia: 8/10

 

Średnia ocena: 8/10


Tytuł: Dwór Cierni i Róż

 

Autor: Sarah J. Maas

 

Gatunek: Fantastyka

 

Ilość stron:524

 

Wydawnictwo: Uroboros

 

Rok wydania: 2016
Podziel się: