Co by było, gdyby… książki miały smak

Kiedy czytamy nasza wyobraźnia pracuje na 120% oddziałując nie tylko na nasz „wewnętrzny wzrok”, ale także na inne zmysły. Pomysł na ten wpis zrodził się dzięki zabawie kreatywnej na Facebookowej grupie Jak zrobić wpis na bloga, żeby czytelnika wyrwało z butów.

Nie raz czytając opowieści o ośnieżonych górskich szczytach czy targowiskach pełnych orientalnych przypraw mogłabym przysiąc, że czułam zapach sosen, świeżo spadłego śniegu, ostrą woń papryki, pieprzu i kurkumy. Książki mają swoją fakturę, zapach, sposób na pobudzenie wyobraźni. Zastanawialiście się kiedyś jaki mogłyby mieć smak?

 

Jak smakuje książka:

 

Romans – Słodki i delikatny jak malinowa landrynka.

Kryminał – Ciężka lukrecja i gorzki cyjanek ze szczyptą arszeniku.

Fantastyka – Potrawka z zająca i długo warzone ale.

Science fiction – Liofilizowane owoce i pasta z tubki… znaczy z tuńczyka.

Horror – Gorzki i pobudzający smak kawy.

Literatura obyczajowa – Domowe ciasto i czarna herbata.

Powieść erotyczna – Gorzka czekolada z chilli i skórką pomarańczy.

Powieść sensacyjna – Smak potu, whisky i napalmu o poranku.

Powieść przygodowa – Orientalne przyprawy i słodki likier.

Książki dla dzieci – Chrupki kukurydziane i kakao.

Encyklopedie – Świeża woda, prosto ze źródła mądrości!

Biografia – Kwaśny smak pigwy i słony smak łez – samo życie.

 

Podziel się: